kariera
Kariera

Kilka ról zawodowych, czyli pokolenie slashies

Kiedyś przeczytałam świetny tekst na pewnym mądrym blogu. Tekst był o zaletach bycia zawodowym ukośnikiem. Wtedy pierwszy raz się spotkałam z określeniem „ukośnicy” (z angielskiego „slashies„) i choć nie miałam pewności, czy moje przeczucia są słuszne, to im dalej brnęłam w tekst, tym bardziej mi się podobało to co czytałam. Doczytałam wpis do końca i muszę przyznać, że takie podejście do życia jest mi bardzo bliskie.

Kim są zawodowi ukośnicy?

Pokolenie slashies to obecnie dominujące pokolenie na rynku pracy. To ludzie, którzy świetnie łączą pracę zawodową z pasją, hobby i dodatkowymi zajęciami. Często zmieniają zawód, bo zmieniają się ich zainteresowania zawodowe. Często też zaczynają na swojej pasji zarabiać. Albo łączą dwa nie związane ze sobą zawody, pracując w każdym z nich na część etatu. Opcji jest kilka, wszystkie atrakcyjne i nieszablonowe.

Elastyczność i swoboda

Rynek pracy się zmienia i dostosowuje do coraz większej liczby osób chcących pracować na takich zasadach. Coraz popularniejsza staje się praca z domu. To daje większą swobodę i elastyczność. Podobnie z pracą na część etatu. Nikt nie powiedział, że praca 8 godzin dziennie w biurze jest efektywniejsza niż praca 6 godzin dziennie z domu, za to z pasją i zaangażowaniem. Oczywiście są zawody, które wymagają pełnego etatu i pełnego zaangażowania oraz solidnej specjalizacji w jednej dziedzinie (np. lekarz). Jednak spora liczba zawodów pozwala na większą elastyczność w tym zakresie.

Osobiście uważam, że to naprawdę super opcja. Jestem totalną zwolenniczką próbowania swoich sił na rożnych polach i testowania różnych opcji, zanim się znajdzie to, co dla nas najlepsze. Jestem też za nieustannym rozwijaniem się i jest mi bliska idea uczenia się przez całe życie. Kto się przestaje uczyć, ten się cofa.

Ukośnicy kiedyś i dziś

Kiedyś bycie ukośnikiem (nawet jeśli nie funkcjonowało jeszcze takie określenie) kojarzyło się raczej negatywnie niż pozytywnie.

Teraz ukośnik to ktoś, kto posiada doświadczenie w wielu różnych, często pozornie ze sobą nie związanych obszarach. Jest specjalistą w kilku różnych dziedzinach. Np. jest specjalistą ds. marketingu ale też copywriterem, blogerem i trenerem personalnym.

Możliwości jest mnóstwo i coraz częściej jest dla nas oczywiste, że tylko od nas zależy jak wykorzystamy nasz czas. Mamy też świadomość,  że kiedy weźmiemy na siebie za dużo to po prostu z czegoś zrezygnujeny. Czasem z dodatkowego hobby, a czasem z pracy na etat.

Pierwsze wybory nie zawsze są najlepsze

Zdarza się też czasem, że na etapie wyboru studiów nie wiemy jeszcze na 100% co chcemy w życiu robić. Wybieramy więc jedną dziedzinę, specjalizujemy się w niej, zdobywamy doświadczenie ale nie jest to do końca to, co chcielibyśmy robić już zawsze. Np. kończymy  studia z marketingu i przez kilka lat pracujemy w zawodzie. Czujemy jednak, że marketing nie gra nam w duszy. Brakuje nam satysfakcji z pracy i coraz częściej czujemy, że to jeszcze nie to.

Powoli odkrywamy swoje wartości, wiemy co jest dla nas ważne i co przychodzi nam łatwiej, bez wysiłku i z dużym zadowoleniem. Odczuwamy flow pracując jako niezależny konsultant i w tym kierunku postanawiamy się rozwijać. Odkrywamy dla siebie nowe możliwości, pracujemy z pasją i kochamy to, co robimy. Wykorzystujemy więc całą swoją wiedzę i doświadczenie, zdobywając jednocześnie nowe umiejętności. Po jakimś czasie zaczynamy równolegle szkolić innych. Jesteśmy w tym świetni, bo robimy to z pasją. I jesteśmy typowym ukośnikiem, czyli: specjalistą ds. sprzedaży i marketingu / konsultantem / trenerem.

Ukośnikem możemy też nazwać księgową, która poszła na studia głównie dlatego, że jej mama była księgową i wydawało jej się, że to jest dla niej jedyna droga. Jednocześnie zawsze pięknie pisała opowiadania (do szuflady), dlatego z czasem, po pracy zaczęła pisać bloga. Marzyła też o napisaniu książki, na która pomysł miała od dawna. Najpierw zaczęła rozwijać bloga i jednocześnie pracować dodatkowo jako copywriter. Szkoliła pisarski warsztat i zdobywała doświadczenia. W końcu napisała swoją pierwszą książkę i właśnie ją wydaje. Jest szczęśliwym ukośnikiem. Gdyby miała sobie napisać krótki opis zawodowy brzmiałby on najpewniej: księgowa / bloger / copywriter / pisarz.

Wypalenie zawodowe i ciągły rozwój

Coraz częściej bywa tak, że z czasem się wypalamy albo odkrywamy kolejny interesujący obszar (więcej o wypaleniu zawodowym pisałam tutaj). Często jest on powiązany z tym, co już umiemy. Okazuje się, ze idealnie łączy nasze doświadczenia, talenty i kompetencje. Wcześniejsze doświadczenia dają nam fajne, szerokie spojrzenie na wiele spraw, odpowiedni dystans i łatwość znalezienia rozwiązania w oparciu o przeżyte już sytuacje. Wszystko dzięki temu, że tyle rzeczy już robiliśmy, tyle już widzieliśmy, przeżyliśmy. Wiele przeszkód pokonaliśmy, a każde takie doświadczenie nas wzbogaciło. W ten sposób stajemy się jeszcze lepszym specjalistą w swojej dziedzinie.

Czy warto być zawodowym ukośnikiem?

Myślę, że nawet nie tyle warto, co to już teraz wręcz naturalne. Kiedyś ludzie zdobywali konkretny zawód, z którym byli utożsamiani do końca życia. Często też pracowali w jednym miejscu przez całe życie. Ale to było kiedyś. Teraz świat jest otwarty i jednocześnie pędzi do przodu jak szalony. Wszystko się zmienia. Pojawiają się nowe zawody a inne równie szybko znikają. To jakby naturalnie wymusza bycie na bieżąco, rozwijanie się, poszukiwanie miejsca dla siebie i próbowanie sił w różnych obszarach.

Świat oferuje nam teraz więcej możliwości niż kiedyś. Warto to dobrze wykorzystać. Wystarczy poznać siebie, mieć świadomość własnych mocnych stron i można próbować sił w nowej dziedzinie.

pokolenie slashies

Zawsze uważałam, ze warto szukać swojego miejsca do skutku. Kiedy coś nas uwiera, czujemy, że nasza energia się kończy, że daliśmy z siebie wszystko i więcej już nie możemy, powinniśmy iść dalej. Szukać inspiracji, zdobywać nowe umiejętności, wykorzystywać posiadaną już wiedzę lub nawet zacząć coś zupełnie od nowa.

Zmiana – czy jest się czego bać?

Taka zmiana kierunku często działa bardzo odświeżająco na całe nasze życie. Pojawia się nowa energia. Odkrywamy nowe możliwości. Czujemy, że tylko od nas zależy, jak bardzo zmieni się nasze życie.

Zmiana w jednym obszarze pociąga za sobą zmiany w pozostałych obszarach, np. kiedy zmienimy pracę zmienia się nasze towarzystwo.  Czasem też poglądy, sposób życia czy spędzania czasu wolnego itp.

Zmiany są dobre i potrzebne. Nie należy się ich bać, choć warto je przemyśleć. Można zrobić sobie listę „za” i „przeciw”, określić nasze mocne strony, szanse i zagrożenia. Zachęcam, żeby skupić się przede wszystkim na własnych talentach i podążać za nimi, działać tak, żeby je rozwijać.

Najgorsze, co możemy zrobić, to uznać talenty i mocne strony jako coś oczywistego i skupić się na swoich słabościach i ich zwalczaniu. Może nawet z czasem uda nam się nasze wady pokonać ale co nam z tego? Będziemy najwyżej poprawni, nigdy natomiast nie będziemy najlepsi. A największy flow daje nam skupianie się na tym, co jest w nas najlepsze, co nas wyróżnia i sprawia, że jesteśmy wyjątkowi, czyli właśnie nasze mocne strony. Rozwijane i pielęgnowane pozwolą nam rozwinąć skrzydła i stać się najlepszą wersją siebie.

Dlatego nie bójmy się być ukośnikiem. Nie bójmy się próbować różnych rzeczy i podążać za głosem serca. Wszystkie doświadczenia nas rozwijają. Ważne tylko, żeby umieć je dobrze wykorzystać. Coś, co na początku mogło nam się jawić jako niezdecydowanie czy błądzenie teraz staje się naszym największym atutem. Nasze bogate doświadczenie, widza i nauka z porażek, radość i satysfakcja z sukcesów dają nam prawdziwą moc, a tylko to się liczy: radość i satysfakcja z tego co się robi, poczucie, że się jest we właściwym miejscu.

Czasem ważniejsze niż osiągnięcie celu jest sama droga do niego. Warto zrobić wszystko, żeby ta droga była pełna pasji i radości.

K.

%d bloggers like this: