lubię wiosnę
Przemyślenia

Wiosna – 4 powody do zwariowania

Dziś totalnie luźny wpis sprowokowany wybuchem kwiatów na drzewach i pokładami energii słonecznego poranka. Co takiego ma w sobie ta wiosna, że wszystkiego chce się bardziej i więcej?

Mam dziś urlop, siedzę z kawą na tarasie, słońce ogrzewa moją twarz i jest mi naprawdę bardzo dobrze. Tak jak sobie wymarzyłam w pędzie tygodnia.

Myślę że owszem, to, co dziś napiszę, to są klasyczne banały ale cóż poradzę, taka jest wiosna. Banalnie fenomenalna.

Za co lubię wiosnę?

Dlaczego tak bardzo mi dzisiaj dobrze? Może tak, jak powiedział Jeremii Przybora:

„Ja zawsze bylem wiosną. Bez względu na porę roku”.

A tak już poważnie, w tym mało poważnym wpisie, to co mnie urzeka wiosną to kilka zupełnie normalnych spraw:

1. Świat nabiera koloru

Wiosną wybucha zieleń na drzewach i na trawnikach. Zieleń, której tak bardzo mi brakowało przez ostatnie miesiące. Zieleń, która relaksuje jak nic na świecie, a jej soczystość dodaje pozytywnej energii.
Kocham ją za to, że zmazuje całą szarość znienawidzonego przeze mnie przedwiośnia. Przedwiośnie to dla mnie pora, kiedy spod śniegu wychodzi brud, kurz i śmieci. Drzewa straszą gołymi badylami. Całą tą brzydotę podkreśla jeszcze zbyt ostre słońce. Kiedy na drzewach rozwiną się liście, robi się naprawdę cudnie. Dopełnienie szczęścia.

2. Kwiaty, oczywiście i niezaprzeczalnie

Przed zielenią wybuchają kwiaty. Feria kolorów i zapachów. Jak nie przepadam za pastelami, tak wiosną szaleję na punkcie różowych kwiatów magnolii, wiśni i migdałowca, białych kwiatów czereśni i niebieskości szafirków. Mogłabym wymieniać tu jeszcze mnóstwo innych przykładów kwitnących cudów świata. W zamian za to kawałek swojego ogródka wstawiam jako zdjęcie główne tego wypisu.

3. Dłuższe dni

Marzymy o nich całą zimę. Nie możemy się doczekać, żeby wreszcie było jasno kiedy wracamy z pracy. Wiosną dni są coraz dłuższe, odzyskujemy popołudnia, a poranki są przyjaźniejsze i sprzyjają wczesnemu wstawaniu. Popołudniami okazuje się, że można jeszcze w słońcu wypić kawę na tarasie albo pójść na spacer. Jeszcze miesiąc temu o tej samej porze było już totalnie ciemno.

4. Pozytywne poranki

Sama zaczęłam całkiem niedawno korzystać z poranków zupełnie inaczej niż zwykle. Do dziś się zastanawiam dlaczego dopiero teraz. Wiosną słońce budzi mnie wpadając przez żaluzje. Ptaki szaleją od świtu i nie dają pospać. Odkrywam też, że w sumie to nie jestem już śpiąca, skoro świat już nie śpi. Mogę w spokoju wstać i w ciszy śpiącego domu zrobić milion dobrych dla siebie rzeczy.

O radości z poranków bez pośpiechu już kiedyś pisałam: klik

Swoje 10 powodów dla których super jest wstawać wcześniej spisałam tutaj. Polecam. Zupełnie inaczej układa się cały dzień, kiedy rano zrealizujesz choć kilka punktów z tej listy.

Życzę miłego celebrowania słonecznej wiosny i podsyłam jeden z moich zachwytów z własnego ogródka:

%d bloggers like this: