postanowienia noworoczne
Przemyślenia

Dwa słowa o noworocznych postanowieniach

Czy warto robić noworoczne postanowienia? Od czego zależy to, czy ich dotrzymamy czy porzucimy szybciej niż je zapisaliśmy?

Kiedyś robiłam klasyczne noworoczne postanowienia. Regularnie, co roku, na początku stycznia albo z końcem grudnia. Potem standardowo okazywało się gdzieś koło marca, że niewiele z tych postanowień udawało się realizować, a części nawet nie pamiętałam. Głównie dlatego, że większość była nie moja. Raczej pożyczona z kolorowych magazynów.

Czy Ty też od stycznia zaczynasz biegać?

Były tam hasła w stylu: zacznę biegać, chodzić na siłownię albo nauczę się języka włoskiego. Nie brałam wtedy pod uwagę tego, że nie lubię biegać, a tym bardziej chodzić na siłownię. I że nauka włoskiego póki co nie jest mi do niczego potrzebna. Owszem, bardzo podoba mi się ten język. Myślę, że kiedyś, jak będę miała spokojniejszą głowę, będę się go uczyć ale chwilowo nie. To nie jest dobry czas.

Bieganie? Próbowałam kilka razy, wiem, że wyzwala endorfiny i jest super. Niestety nie dla mnie. Ja wolę rower.

Zatem przestałam robić noworoczne postanowienia, bo wydawały mi się głupie i nieskuteczne. Zaczęłam za to robić postanowienia jesienne. Już kiedyś pisałam, że we wrześniu czuję, że zaczyna się coś nowego.

Okres wakacji i schyłek lata tak pięknie zamykają jakiś rozdział. Rozdział wzmożonej pracy przez pierwszą połowę roku zakończonej letnim odpoczynkiem.

A potem przychodzi wrzesień. Nowe wyzwania, nowa szkoła, klasa, czasem praca. Czas zaczyna biec inaczej, nieco szybciej. Dzień powoli staje się coraz krótszy. Pora na lekką zmianę nawyków.

Wtedy właśnie najłatwiej mi coś postanawiać i to wdrażać. I wtedy własnie odkryłam, że to nie postanowienia są bez sensu tylko to, jak je tworzymy i co postanawiamy.

Czy warto robić postanowienia?

Warto na pewno się zastanowić, czy nasze postanowienia dotyczą tego, czego naprawdę chcemy. Czy może są to wytarte slogany typu: schudnę, będę dobrą matką, zmienię pracę albo zacznę biegać. Jeśli lubisz biegać, ok. Jeśli nie, to nie łudź się, że jak wpiszesz sobie to na listę, to będziesz z zapałem codziennie rano ubierać się na jogging.

Znajdź sobie obszary, które są „Twoje”. Coś, co zawsze kochałaś robić, coś na co zawsze brakuje Ci czasu, a wiesz, że sprawia Ci radość. Coś, co rozwinie Twoją pasję, Twój talent.

Odkryj to, co w Tobie najlepsze

Nie wiesz jaki jest Twój talent? Niech to będzie Twoje postanowienie: odkryć go i rozwijać. Każdy ma talent. Tylko nie każdy umie go określić, nie każdy ma jego świadomość. Talentem jest to, co robisz lekko, bez wysiłku, z radością. Coś, za co inni Cię podziwiają, za co Ci często dziękują. To jest to, w czym się zatracasz, kiedy czujesz flow, kiedy czas przestaje istnieć. Więcej na temat pasji i talentów pisałam we wpisie: 10 sposobów jak znaleźć pasję

Myślę, że całkiem dobrym postanowieniem jest po prostu uważność na to, by żyć w zgodzie z sobą. By słuchać, co mówi nam ciało i dusza. By słuchać intuicji, nie działać wbrew sobie i swoim wartościom.

Jakie są Twoje wartości?

Dobrym postanowieniem jest też poszukiwanie i określenie swoich wartości. Jeśli ich nie znamy, wszystko wydaje nam się równie ważne i równie dobre, a tak przecież nie jest. Każdy z nas jest inny. Każdy ma inne wartości i dla każdego z nas co innego ma znaczenie.

Kiedy już znamy swoje wartości, żyjemy spokojniej i pełniej. Nie szarpiemy się z codziennością, bo potrafimy dokonywać mądrych i dobrych dla nas wyborów. Te wybory stają się łatwiejsze.

Zrób coś dobrego dla siebie

Tak, wiem. Slogan. To hasło wyskakuje teraz nawet z lodówki ale warto zadbać o czas dla siebie i uwagę skierować czasem na siebie.

Jest nam to tak samo potrzebne, jak innym potrzebna jest nasza uwaga. Szczególnie, jeśli na co dzień kierujemy się zasadą: obowiązki przede wszystkim. Albo jeśli uważamy, że zawsze trzeba być lubianym i pomocnym. I że trzeba się poświęcać.

Warto dbać o dobre relacje i dobrze wykonywać swoją pracę. Warto dbać o bliskich ale trzeba też pamiętać o sobie. Trzeba czasem się rozpieszczać, słuchać głosu ciała, które mówi, że potrzebuje zwolnić tempo, że potrzebna mu drzemka albo nieco więcej ruchu.

Czasem potrzebujemy trochę pobyć w samotności a czasem spotkać się z przyjaciółmi. Słuchajmy tego, co nam mówi ciało i dusza.

I dbajmy o to, co jemy. Niech to będzie proste jedzenie, nieprzetworzone, z dużą ilością warzyw. Mniej mięsa, mniej słodkich napojów, mniej chemii… w ogóle wszystkiego mniej. Jemy za dużo. Podjadamy między posiłkami. Jemy więcej niż potrzebujemy.

A co jeść? Jedzmy to, co nam służy. Po prostu. To, po czym się czujemy dobrze i lekko. Co dodaje nam energii. Owoce, warzywa, rozgrzewające zupy, lekkie dania i małe porcje.

Co jeszcze? Przytulajmy się, czytajmy, chłońmy światło dzienne i ruszajmy się. Róbmy coś, co nas rozwija. Jedną małą rzecz każdego dnia. Otaczajmy się pozytywnymi ludźmi, którzy sprawiają, że dużo się śmiejemy.

I spełniajmy swoje marzenia…

Tylko tyle i aż tyle.

%d bloggers like this: