grudzień
Przemyślenia

Magia odpuszczania

Weekend. Za każdym razem tak samo… Mam z tyłu głowy, że powinnam teraz sprzątać, biegać, uprawiać jogę, jeździć na rolkach, gotować obiad i tworzyć garderobę kapsułową, a co robię? Siedzę pod kocem, piję kawę i chcę tylko pisać.

Te niedzielne poranki są dla mnie magiczne (już kiedyś zresztą o tym pisałam tutaj). Szczególnie dziś. Pierwszy dzień grudnia. Świat przyprószony śniegiem i słońce, które oświetla każdą oszronioną roślinę w moim ogrodzie. Magia.

Jest wcześnie i mam wrażenie, że cały świat jeszcze śpi. Może tak właśnie jest. W końcu jest niedziela.

Magia odpuszczania

W weekendy walczą we mnie dwie kobiety. Jedna chciałaby gnać, nadążać, rozwijać się i działać. Organizować czas sobie i innym. Nie zostawać w tyle. Druga mówi: zatrzymaj się, gnasz cały tydzień, potrzebujesz regeneracji, ładowania bateryjek, kontaktu z naturą. Przeczytaj książkę, wypij kawę, idź na spacer i zachwycaj się tym, co widzisz. Łap chwile. Rób to, co chcesz. Na tym polega magia odpuszczania.

Zazwyczaj wygrywa ta druga. I chyba dobrze. Wchodzę wtedy w nowy tydzień z energią i siłą do zmierzenia się z codziennym pędem. Czasem ten pęd jest cudowny, nakręca mnie do działania. To, co się dzieje nadaje sens mojemu życiu. A czasem jest za dużo, za szybko, zbyt niespodziewanie. Życie…

Mieć ciastko czy zjeść ciastko?

Jak to jest, że czasem czuję moc i wiatr we włosach, a czasem jadę na rezerwie i mam poczucie, że nie nadążam? Myślę sobie, że to chyba tak już jest. Po prostu. I że czasem bierzemy na siebie trochę za dużo.

Chcemy być świetne w pracy, tak, żeby nikt się nie zorientował, że mamy dzieci, które czasem chorują albo dzwonią i mówią, że miały w szkole „najgorszy dzień świata”. I że czasem nasze myśli są gdzie indziej.

Chcemy być świetne w domu, żeby nikt nie pomyślał, że nie ogarniamy. A czasem mamy taki dzień w pracy, że marzymy tylko o tym, żeby przez godzinę nikt do nas nie mówił i niczego nie chciał.

Chcemy super organizować czas swoim bliskim ale niekiedy okazuje się, że oni tego wcale nie oczekują. Albo same nie mamy pomysłu. Albo wszystko idzie nie tak. Życie…

Jak ogarnąć świat?

Co wtedy jest najlepszym rozwiązaniem? Pewnie dla każdego coś innego. W moim przypadku puszczenie spraw wolno, niech się toczą, zazwyczaj działa. Ostatecznie (i najczęściej całkiem spontanicznie) udaje się, mimo początkowych przeszkód, i zregenerować, i polenić i zrobić wspólnie coś pożytecznego.

Dziś w planie łyżwy, bo plotka niesie, że krakowskie lodowisko przy Błoniach już działa. I wielka choinka na rynku już od wczoraj przypomina, że oto nadchodzi grudzień. I targi bożonarodzeniowe, a podczas nich gorąca czekolada, oscypek z grilla i grzane wino. Nadchodzi czas magiczny, świąteczny, czas refleksji, czas radości, obfitości, bliskości i zmian.

Dla mnie od kilku lat to zdecydowanie czas zmian. Rok temu (choć w moim poczuciu całkiem niedawno), pisałam o grudniowych zmianach tutaj. W tym roku jakoś spokojniej. Zmiany realizuję małymi krokami. I ogólnie mam poczucie, że wszystko, co się ostatnio wydarzyło idzie w dobrym kierunku.

Może to kwestia podejścia, bo dla mnie zawsze szklanka jest do połowy pełna. Może umiejętność dostrzegania piękna w drobiazgach. Albo właśnie umiejętność odpuszczania. Kto wie. Z reguły wyciągam z codzienności to, co najlepsze. Choć zdarza się, że ta codzienność trochę przytłacza. Ważne, żeby każdy znalazł sobie sposób na złapanie równowagi. Choćby chwilowej.

Równowaga czy balansowanie?

Wiem, że nie da się cały czas żyć w równowadze. Zazwyczaj balansujemy. I na tym to wszystko polega. Raz jest więcej pracy a mniej odpoczynku. Innym razem więcej czasu z bliskimi a mniej sukcesów zawodowych. Jeszcze kiedy indziej mamy względny spokój w finansach, za to np. życie towarzyskie zaczyna niedomagać. Potem intensywnie nawiązujemy relacje towarzyskie i świat należy do nas, ale okazuje się nagle, że od dwóch miesięcy nie przeczytaliśmy ani jednej książki.

Tak to właśnie jest. Coś za coś. Jak już kiedyś pisałam, można mieć wszystko, ale nie można mieć wszystkiego na raz. Albo można, ale tylko przez chwilę.

Jak będziemy mieć tego świadomość, łatwiej nam będzie iść przez życie z poczuciem, że robimy to, co powinniśmy. Że wszystko jest w porządku. Teraz jest czas intensywnych relacji, a za chwilę czas tylko dla siebie. Teraz jest czas dla bliskich, a za chwilę będzie czas na karierę.

Nie warto szukać stabilizacji. Warto łapać chwile i doceniać to, co się ma.

A stabilizacja? Jest nudna i co gorsze, nieosiągalna. Nie warto całej swojej energii kierować na to, by wszystkiego było „po równo”. By mieć spokojną, dochodową pracę, realizować plan kariery wg jakiegoś schematu i jednocześnie mieć idealny dom, idealne dzieci, czas na książkę rano i fitness wieczorem. Weekendami robić kursy mindfulness i jednocześnie być z dziećmi, gotować obiady, mieć w szafie ubrania poukładane kolorami i rozpisany plan posiłków na cały tydzień.

Odpuść. Idź na spacer. Ciesz się pierwszym śniegiem, słońcem i świeżym powietrzem.

Zrób dobrą kawę, przytul się do kogoś, kogo kochasz i ładuj bateryjki na nowy tydzień.

Ściskam grudniowo, zimowo, słonecznie.

Jaka będzie Twoja niedziela? Jaki będzie Twój grudzień?

K.

%d bloggers like this: