wolność
Przemyślenia

Zawodowa potrzeba wolności

Piszę pozytywnie poruszona niedawnym odkryciem, które spowodowało lawinę przemyśleń. Otóż pewna moja znajoma założyła ostatnio swój biznes. Można by powiedzieć: „no i…?”, bo w sumie co w tym dziwnego? Normalna rzecz. Codziennie powstaje mnóstwo biznesów. Coraz więcej osób czuje zawodową potrzebę wolności.

Skrolując fb wpadł mi w oko jej wpis, w konsekwencji którego z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam jej bloga. I poznałam ideę założenia biznesu. Po czym dotarło do mnie, że jest to już, jakby się tak zastanowić, nie pierwsza taka znajoma. Ale wracając do sprawczyni mojego poruszenia…

Słowa, słowa

Jest to osoba, z którą miałam okazjonalny kontakt przy okazji różnych HR-owych eventów. Znajomość zupełnie zawodowa i dość luźna. Jednak ilekroć ją spotykałam, czułam, że to jedna z tych osób, które mają w sobie to „coś”. Że poza pracą mają pasję, a we wszystko co robią wkładają serce i duszę. Teraz, po latach pracy w korpo na różnych stanowiskach związanych z komunikacją, zaczęła budować swoją własna markę i pracować na własny rachunek. I bardzo jej kibicuję. I będę śledzić i trzymać kciuki. Mądra babka, z lekkim piórem i dużym poczuciem humoru.

Podróże, wolność, slow life

Całkiem niedawno inna znajoma zrezygnowała ze świetnego stanowiska (oczywiście również w korpo) i wywracając swoje życie do góry nogami związała się z niewielkim biurem podróży. Szuka teraz dla swoich klientów pięknych, klimatycznych miejsc, w których mogą się zatrzymać i zresetować. Testuje te miejsca. Sprawdza jak daleko jest do plaży, czy łóżko jest wygodne i czy śniadanie jest smaczne. Nawiązuje współprace z niewielkimi hotelami. Zwiedza świat i chłonie słońce. Pracuje w rytmie slow. W tym samym czasie my w styczniowy poranek siedzimy w biurze i zastanawiamy się jak długo jeszcze będzie padać. I czy ten deszcz przymarznie po południu. I jak duże będą w związku z tym korki.

Biznes dobrze skrojony

Jeszcze inna założyła firmę i szyje piękne śpiworki i pościele dla dzieci. A także ubranka, i wszystko co tylko jej przyjdzie do głowy. I pięknie rozwija swoją jednoosobową firmę, choć jeszcze niedawno zarządzała sporym zespołem w dużej korporacji. Teraz ma czas na spokojne wypicie kawy i odebranie dzieci ze szkoły. Jednocześnie rozwija swoje pasje i sama decyduje kiedy i jak długo danego dnia pracuje.

Kafejka, czyli odrobina szczęścia o poranku i łyk ciepłej kawy

Jeszcze inna genialna managerka i profesjonalistka w swojej dziedzinie pewnego dnia postanowiła otworzyć małą kafejkę, tak na próbę. Zostawiła sobie możliwość powrotu do korporacji w każdej chwili. Ta próba trwa już dwa lata i daje mnóstwo satysfakcji.

Kafejka jest mała, kilka stolików i wygodna sofa. Rano pachnie świeżymi bułkami i dobrą kawą. Po południu domowym ciastem. A uśmiech stałych klientów potrafi rozjaśnić każdy, nawet najbardziej ponury dzień.

Czy myśli o powrocie do korpo? Czasem się nad tym zastanawia. I zawsze dochodzi do wniosku, że nie.

Potrzeba wolności

I tak sobie myślę, że to może taki czas, taki wiek, taki okres w życiu. Wiele z nas czuje w pewnym momencie, że pora zostawić jakiś etap za sobą. Pora odciąć coś grubą kreską i spróbować czegoś zupełnie nowego.

Może też trochę idealizuję pracę „na swoim”, a sama od zawsze na etacie… Ale nic nie poradzę, że mnie pociąga ostatnio taka wolność i niezależność. Że tęsknię coraz mocniej za możliwością kreowania własnego świata i pracy we własnym rytmie. Że kuszące wydaje mi się decydowanie o tym, jak bardzo się zaangażuję. Kusząca wydaje się praca wtedy, kiedy ma się najlepszą formę, kiedy jest flow, kiedy dzieci nas nie potrzebują. Dla jednych to poranek, dla innych godziny popołudniowe. Może to złudne poczucie, że tak się da? Może rzeczywistość wygląda inaczej? Nie wiem.

A jak to jest u Was? Pracujecie na etacie czy tworzycie własny biznes?

Wiem, że sporo osób od zawsze pracuje „na swoim” i nie wyobraża sobie inaczej. Wiem też, że sporo osób rzuca korpo, zakłada biznes i po kilku latach wraca na etat. Bo tak pewniej, bezpieczniej, spokojniej, bo coś nie wyszło.

Każdy musi znaleźć dla siebie miejsce i czas. Często jest tak, że do pewnych decyzji po prostu dojrzewamy. I że może to, co jeszcze niedawno wydawało nam się oczywiste, na pewnym etapie życia już takie nie jest.

Ciekawa jestem waszych opinii, wrażeń i doświadczeń.

K

%d bloggers like this: